
Historia Wade’a.
sierpień 30, 2008W więzieniach siedzą różni ludzie. Jedni za cięższe, inni za lżejsze przestępstwa. Jednak co, jeżeli jakiś
człowiek trafi tam nie do końca słusznie?
Wade Porter, w miarę możliwości, układa sobie życie. Ma synka, dziewczynę, z którą niebawem się ożeni. Do szczęścia brakuje mu tylko pieniędzy, jednak i to przestaje być problem, ponieważ bank zgadza się na pożyczkę. Ma rozkręcać własny interes i dzięki temu zapewnić byt swojej rodzinie. Niestety, zbyt sielankowy nastrój zostaje przerwany pewnej nocy, kiedy do domu Wade’a wkrada się złodziej. Porter, chcący chronić swoją rodzinę, próbuje złapać uciekającego napastnika, przy czym nieopacznie go zabija. Zostaje skazany na 3 lata pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie śmierci, jednak sprawy co raz bardziej się komplikują i trafia do zakładu karnego o zaostrzonym rygorze, gdzie władzę sprawuje skorumpowany porucznik Jackson.
Motyw człowieka niesłusznie oskarżonego i osadzonego w więzieniu pojawił się już w znakomitej ekranizacji prozy Kinga, a mianowicie w filmie “Skazani na Shawshank” Franka Darabonta. I w sumie na tym etapie podobieństwo “Felona” co do “Skazanych…” się kończy. Widać jak najbardziej inspirację dziełem Darabonta, ale R. R. Waugh poszedł inną ścieżką i wyszło mu to całkiem przyzwoicie.
Obraz ten ma na celu ukazanie reali życia w zakładach karnych o zaostrzonym rygorze. Pokazuje, jak ważna jest przynależność do jakiejś grupy, ponieważ w pojedynkę przetrwanie w takim miejscu jest praktycznie niemożliwe. Jednak to tylko jedna strona tej produkcji. Reżyser skupił się także na innej. Jak wiemy, Wade niesłusznie trafił do więzienia o takim charakterze, więc próbuje się stamtąd wydostać. Jednak nie jest to takie podejście do sprawy, jakie zaprezentował nam serial “Prison Break”. Porter, dzięki przynależności do grupy, sprawności fizycznej i nieustannej myśli o rodzinie, przetrwał i nie został złamany. Przy pomocy ludzi z zewnątrz, udowodnił, co tak naprawdę działo się w zakładzie, do czego doprowadzał Jackson. Tutaj, została także ukazana najwyższa forma możliwego poświęcenia, a mianowicie oddanie swojego życia w imię wyższych celów.
Nie jest to tak porywająca, skłaniająca do refleksji i wzruszająca opowieść, jak ekranizacja “Skazanych na Shawshank”, jednak warto zobaczyć, bo to po prostu bardzo dobrze zrobiony film, z dobrą grą aktorską, zainspirowany tamtą historią.
Ocena: 7/10