h1

Reżim Idi Amina.

sierpień 25, 2008

Ludzie umieją udawać, pod pozorami kryć twarz. I nic w tym złego, jeżeli nie wyrządzają nikomu krzywdy. Sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy pod pozorem większego dobra, stają się tyranami i po kolei niszczą wszystkich, którzy staną im na drodze.

Młody lekarz, Nicholas Garrigan, krótko po zdobyciu dyplomu, wyjeżdża do Ugandy w celu przeżycia niesamowitej przygody oraz pomocy tubylcom. Niespodziewanie zostaje zauważony przez tamtejszego prezydenta, Idi Amina, i zostaje jego osobistym medykiem jak i doradcą. W osobie władcy widzi przede wszystkim dobrego przywódcę, kochającego ojca jak i wspaniałego człowieka. Jednak wydarzą się rzeczy, które całkowicie zmienią nastawienie młodego medyka co do dyktatora, a jego życie zawiśnie na włosku.

Osobę Amina poznajemy z czasem, oczami Garrigana. To on odkrywa przed nami co raz to nowsze cechy prezydenta. Początkowo obraz ten jest przyjemny, nawet humorystyczny. Jednak z czasem, zmienia się w co raz bardziej odpychający, wraz z nowymi przeżyciami Garrigana, żeby pod koniec stać się wręcz obrzydliwy. Nie jest to wszystko może ukazane bardzo dobitnie (o ofiarach reżimu przede wszystkim się mówi, nie pokazuje), jednak jest kilka naprawdę mocnych scen, które ruszą niejednego człowieka. A zakończenie ogląda się z takim skupieniem i zainteresowaniem, że jeszcze w trakcie napisów końcowych, trudno oderwać wzork od ekranu.

Poprzez postać Idi Amina widzimy, jacy niektórzy ludzie potrafią się stać, jak walczyć o swoją pozycję i co robić ludziom, którzy ośmielili się ich zdradzić. Jednak Amin nie działa sam. On ma od tego osoby, które wiernie spełnią jego rozkazy. Sam nie brudzi sobie rąk, a gdy widzi, do czego doprowadzają jego działania, stwierdza, że to nie miejsce dla niego i odchodzi gdzie indziej, pokazując swoją zakłamaną twarz dobrego człowieka. Chyba właśnie w taki sposób postępują tchórze, którzy nie umieją patrzeć na wyrządzane przez siebie krzywdy, a tylko ukrywać wszystko grą pozorów. Smutne jest tylko to, że tacy “ludzie” naprawdę istnieją, co potwierdza ten film, bazujący na wydarzeniach autentycznych.

Jednak to, co tak naprawdę podziwiamy na ekranie, to kreacja aktorska Foresta Whitekera. Wyśmienicie wpasował się w rolę prezydenta, czemu Amerykańska Akademia Filmowa nie pozostała dłużna i słusznie nagrodziła go Oscarem w 2007 roku. To zarazem najlepsza rola Amerykanina w historii jego aktorskiej kariery. Po prostu majstersztyk.

Jest to skłaniający do refleksji, bardzo dobrze zrobiny dramat,  który każdy powinien zobaczyć, chociażby dla podziwnia świetnej roli Whitekera. Jednak uważajcie na niektóre sceny, bo są rzeczywiście mocne. I niech nie zwiedzie Was tytuł. To tylko przenośnia.

Ocena: 8/10

Jeden komentarz

  1. To, czego dokonał Forest Whitaker jest faktycznie oszałamiające, on naprawdę wyglądał jak Amin!Kiedy pojawia się na ekranie przykrywa niemal całe tło filmu. Ciekawe,że w 2007 roku Akademia Filmowa za najlepsze role roku uznała role władców: Elżbieta II i właśnie szaleniec Amin…Czyżby nastąpił w tym jakiś kryzys?



Dodaj komentarz